W 65. rocznicę kaźni profesorów lwowskich"Tam na Wzgórzach Wuleckich były diabły, widziałem i wiem, jak wygląda piekło" - takimi oto słowami przed 20 laty rozpoczął swoje wystąpienie prof. Zbigniew Stuchly, naoczny świadek tragedii, jaka rozegrała się w lipcową noc we Lwowie. Egzekucję profesorów widziało z okien swoich domów co najmniej kilkanaście osób. Profesor anatomii Zygmunt Albert przez całe swoje życie gromadził dokumentację dotyczącą wszystkich okoliczności związanych z dramatem lwowskim, by ostatecznie opublikować zebrane materiały w 1989 r. Dziś korzystając z Jego i innych opracowań, przypomnijmy pokrótce tamte wydarzenia. Aresztowanie, a następnie rozstrzelanie kilkudziesięciu profesorów wyższych uczelni - było konsekwencją świadomej polityki eksterminacyjnej nazistowskich Niemiec w stosunku do narodu polskiego. Mordowano potencjalnych przeciwników, tych, którzy przez swój autorytet mogli odegrać ważną rolę w budowaniu oporu podbitego narodu. Wydarzenia we Lwowie wpisały się w szczególną tradycję tego miasta jako ośrodka z dawien dawna kształtującego swoisty patriotyzm. To polscy Uczeni nadawali ton stolicy Galicji, od kilku pokoleń powiązani z walką o niepodległość i działalnością społeczną spełnianą poza twórczością naukową. Lwowska profesura zawsze była tam, gdzie toczyły się wydarzenia o szczególnym znaczeniu dla miasta, narodu, wreszcie państwa. Niszczono zatem potencjalne warstwy przywódcze Polaków - przywódcze pod każdym względem z uwagi na posiadany autorytet, byli to ludzie znani w świecie ze swoich odkryć, ustaleń i twierdzeń w różnych dyscyplinach naukowych, najczęściej odległych od wszelkiej polityki. Mordu dokonano bezprecedensowo i bez szukania pozorów sprawiedliwości, bez żadnego związku między karą a winą, w centrum miasta niemal pod oknami jego mieszkańców. Należy sądzić, że celem egzekucji nie było sterroryzowanie zajętego miasta, bowiem utrzymano ją w ścisłej tajemnicy, nie chwalono się nią nawet wśród swoich, a to potwierdza tezę o planowej likwidacji inteligencji. Wyboru uczonych dokonano z dużym wyprzedzeniem. Przypuszcza się, że listy proskrypcyjne zostały przygotowane przy współudziale Ukraińców studiujących w Krakowie - ale to tylko przypuszczenia. Hitlerowcy świadomie wykorzystywali wszelkie okoliczności do rozjątrzania animozji między Polakami i Ukraińcami. Mord na profesurze lwowskiej miał osłabić ducha oporu, umocnić i pogłębić konflikt polsko-ukraiński, wynikał także ze strategii wojennej przyjętej przez czołowych przywódców hitlerowskich. O fizycznej likwidacji warstwy przywódczej w Polsce mówił w swoich wystąpieniach sam Hitler, następnie powtórzył Himmler i wreszcie Hans Frank wykonał to złowieszcze przesłanie. Armia niemiecka wkroczyła do Lwowa 30 czerwca 1941 r., następnego dnia weszło do miasta kilka oddziałów Einsatzkommando, wśród nich jedno pod dowództwem SS-Brigadenführera dr. Eberharda Schoengartha, zasłużonego aresztowaniem profesorów krakowskich. Już 2 lipca uwięziono prof. politechniki Kazimierza Bartla. W nocy z 3 na 4 lipca kilka oddziałów złożonych z członków SS, policji i polowej żandarmerii pod dowództwem oficerów SS przeprowadziło aresztowania profesorów wyższych uczelni. Aresztowanych zgromadzono w budynku Zakładu im. Abrahamowiczów, skąd kolejno ich wyprowadzano i mordowano kilkaset metrów dalej. Szczególny los przypadł prof. interny Romanowi Renckiemu. Już we wrześniu 1939 r. został aresztowany przez władze sowieckie, po krótkim wiezieniu w ZSRR przetransportowano go do więzienia Brygidek we Lwowie. Po wybuchu wojny rosyjsko-niemieckiej, w chwili zbliżania się frontu do Lwowa, Rosjanie rozstrzelali część więźniów, Renckiemu szczęśliwie udało się ukryć w celi, a następnie podczas nalotów niemieckich uciec z więzienia. W nocy 30 czerwca schronił się u znajomego lekarza Bolesława Kielanowskiego, a rano poszedł do domu. Radość z cudem odzyskanej wolności trwała do nocnych godzin 3 lipca. W chwili śmierci Rencki miał 74 lata. Prof. Antoni Cieszyński - twórca polskiej stomatologii - studiował, a następnie pracował w niemieckich ośrodkach uniwersyteckich. W 1909 r. w Berlinie powołał Związek Polskich Odontologów, skupiający lekarzy stomatologów z trzech zaborów. W 1931 r. w Paryżu założył Związek Słowiańskich Stomatologów. Profesor był aktywny społecznie i zawodowo do ostatniej chwili swojego życia. Prof. Jan Grek, współpracownik profesora Renckiego, był jednym z pierwszych wychowanków Lwowskiego Wydziału Lekarskiego, oprócz interny specjalizował się w histologii. Społecznie piastował funkcję prezesa Lwowskiego Towarzystwa Lekarskiego. Aresztowano go wraz z żoną Marią i Tadeuszem Boy-Żeleńskim, lekarzem z wykształcenia, literatem i krytykiem literackim. Prof. Henryk Hilarowicz pochodził z Warszawy, ale po ukończeniu studiów medycznych we Lwowie na stałe związał się z tym miastem. Szczególnie zasłużył się podczas inwazji rosyjskiej w 1914 r., pełniąc funkcję lekarza na oddziałach chirurgicznych we Lwowie, następnie podczas obrony Lwowa w 1918-1919 jako lekarz 3. grupy lotniczej. Był członkiem Międzynarodowego Towarzystwa Chirurgii w Brukseli. Prof. Stanisław Mączewski studia rozpoczął w Moskwie, następnie kontynuował w Krakowie w latach 1918-1919 i ukończył je we Lwowie w 1921 r. Po uzyskaniu habilitacji w 1930 r. został mianowany dyrektorem Państwowej Szkoły Położnych i ordynatorem Oddziału Ginekologiczno-Położniczego Szpitala Powszechnego. Naukowo zajmował się nowotworami i gruźlicą narządu rodnego. W chwili śmierci miał 49 lat. Prof. Witołd Nowicki po ukończeniu studiów medycznych na Uniwersytecie Jagiellońskim przeniósł się do Lwowa do Zakładu Anatomii Patologicznej, w którym przeszedł wszystkie szczeble kariery zawodowej. Podobnie jak profesora Cieszyńskiego charakteryzowała go nadzwyczajna aktywność społeczna i zawodowa. Kilkakrotnie pełnił funkcję dziekana Wydziału Lekarskiego, był delegatem do Senatu. Przez 10 lat pełnił funkcję Naczelnego Redaktora "Lwowskiego Tygodnika Lekarskiego", jest autorem 3-tomowego podręcznika: "Anatomia patologiczna". Aresztowano go i zamordowano wraz synem Jerzym, też lekarzem. Jerzy podobnie jak prof. Rencki, był więziony przez Sowietów, dzięki zabiegom prof. Nowickiego udało się go wydobyć z więzienia rosyjskiego. Następnie zginął z rąk hitlerowskich. W domu profesorstwa Ostrowskich aresztowano wszystkich tam obecnych wraz ze służbą, zamordowano łącznie 8 osób. Wśród aresztowanych był dr Ruff z żoną i synem, którzy ukrywali się u Ostrowskiego, uważając to mieszkanie za bezpieczne. Aresztowano ponadto Marię Reymanową - pielęgniarkę, nauczycielkę języka angielskiego Katarzynę Demko oraz księdza dr. teologii Władysława Komornickiego. Prof. Tadeusz Ostrowski był jednym z najbardziej znamienitych chirurgów polskich, nauczycielem wielu późniejszych sław chirurgicznych. Był członkiem międzynarodowych towarzystw naukowych. W 1935 r., wspólnie z Wiktorem Brossem, wykonał pierwsze w Polsce wycięcie płata płucnego z powodu rozstrzeni oskrzeli. Inicjował transplantację narządów. Zginął wraz z żoną. Prof. Stanisław Progulski był również wychowankiem Uniwersytetu Lwowskiego - pediatrą i wieloletnim przewodniczącym Lwowskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Lekarskiego i Lwowskiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego. Napisał fachowo opracowany popularny poradnik: "Higiena niemowląt". Poza tematyką lekarską zajmował się fotografią artystyczną, głównie dzieci; na wystawie w Antwerpii otrzymał srebrny medal. Został aresztowany i rozstrzelany wraz z synem Andrzejem. Prof. Jerzego Grzędzielskiego nie było na liście, aresztowano go w ramach nadzwyczajnej gorliwości. Na liście figurował prof. Adam Bednarski, który zmarł tuż przed wojną, a jego miejsce, jako kierownik katedry okulistyki, zajął właśnie Grzędzielski. Pani Bednarska zapytana o to, kto zastępuje jej męża, nic nie podejrzewając, wskazała na niego. Grzędzielski kontynuował badania naukowe zapoczątkowane w klinice okulistycznej przez jej pierwszego kierownika i organizatora Emanuela Macheka. Prof. Władysław Dobrzaniecki - chirurg pediatra, zajmował się zagadnieniem przetaczania krwi, ogłosił kilka prac na temat chirurgii plasty-cznej i estetycznej twarzy. Był prekursorem chirurgii upiększającej w Polsce. Prof. Adam Sołowij, absolwent uniwersytetu wiedeńskiego, specjalista chorób kobiecych, całe życie poświęcił pracy ginekologiczno-położniczej. Wyróżniał się tym, że nie chciał pełnić funkcji kierowniczych, uważając je za czasochłonne i niedające satysfakcji. Aresztowano go w wieku 82 lat wraz z wnukiem i zamordowano, podobnie jak innych. Prof. Włodzimierz Sieradzki - były rektor Uniwersytetu Lwowskiego, wielokrotny dziekan Wydziału Lekarskiego, był przede wszystkim nauczycielem zasad etycznych i wykładowcą tego przedmiotu. Badania nad wykrywaniem tlenku węgla we krwi prowadzone wspólnie z Wachholzem uwieńczone zostały opracowaniem pomysłowej próby, która pod nazwą próby Wachholza-Sieradzkiego jest znana w piśmiennictwie sądowo-lekarskim na całym świecie. Katedrą Medycyny Sądowej kierował przez 42 lata, od chwili jej powołania do śmierci Profesora. Rodzina Longchampsów nie jest związana z medycyną, lecz uwzględniłam ją z uwagi na szczególny tragizm. Jednej nocy matka straciła męża i trzech synów. Prof. Franciszek Groer natomiast, jako jedyny z aresztowanych, nie został zamordowany i to dzięki niemu między innymi znamy szczegółowe relacje tamtych wydarzeń. Do dziś trudno ostatecznie ustalić, ile osób tej nocy i w tym miejscu zakatowano, prawdopodobnie około 40. Wyjątkowo niegodziwy mord profesury lwowskiej, Niemcy ukrywali do końca. Także w powojennej polskiej rzeczywistości nie było miejsca na właściwe, godne obchody owej martyrologii. Wprawdzie polskie władze śledcze podejmowały kilkakrotnie próby ustalenia okoliczności i odpowiedzialności za lwowski tragizm, niestety dochodzenie nie doprowadziło do ukarania winnych i nie wyjaśniło zasadniczych problemów. Dziś możemy powiedzieć jedynie, że wiele zostało dowiedzione, napisane, upamiętnione - minęło ponad pół wieku, a ból nadal trwa. Wanda Wojtkiewicz-Rok |